Uncategorized

Wakacje w Polsce czy za granicą?

Czeeeść!

hello-1281232_960_720.png

Wakacje w głowie, planowanie i spędzenie czasu na świeżym powietrzu. Właśnie to pochłonęło mój ostatni czas. Staram się angażować Młodego w różne formy aktywnego wypoczynku, dawać mu okazję do poznania nowych zajęć, nowych aktywności i zarażać sportem.
Ostatnio parki trampolin i ścianki wspinaczkowe są u nas numerem jeden!
Wspaniale kształtują zwinność i siłę. Dla mnie bomba.

Wspomniałam o wakacjach. Powiem Wam, że od kiedy dowiedziałam się, że mój mąż nie dostanie urlopu, zaczęłam się zastanawiać gdzie wybrać się z Młodym na odpoczynek.
Ofert dla dwóch osób, w tym jednego dziecka jest mnóstwo, więc jest w czym przebierać.

Przedstawiam Wam moje za i przeciw różnych możliwych opcji.

POLSKIE MORZE – BAŁTYK

Plusem jest to, że nie jest to bardzo daleka podróż, ceny nie są tragiczne, o ile zarezerwuje się nocleg wcześniej.  Zwykle jest możliwość gotowania na miejscu, nie trzeba się stołować w restauracjach. Przynajmniej ja tak robię, najczęściej jednak gdzieś na obiad wychodzimy a śniadanie i kolację jemy w domku. Minusem jest to, że pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie, wakacyjne tłumy potrafią Cię staranować, a plaża często jest brudna a morze niedostępne do kąpieli. Tutaj można trafić ze skrajności w skrajność – albo może być cudownie, albo tak, że już nie będzie się chciało powrócić.

MAZURY 

Uważam, mimo, że kocham Mazury, że jest tu mniej atrakcji dla dzieci niż nad morzem. Co prawda wyprawa kajakiem jest niezapomnianym przeżyciem, szczególnie jeżeli zaliczy się wywrotkę 🙂 Aczkolwiek teraz, po fali upałów poziom wody jest bardzo niski, więc o ile rzeki nie są suche, to idealna pora na bezpieczne kajakowanie.
Oczywiście zwiedzanie zamków to też fajny rodzaj aktywności, czy przejażdżki rowerem po malowniczych okolicach ale nie oszukujmy się – dzieci potrzebują wrażeń! Nie potrafią jeszcze rozkoszować się ciszą i spokojem i podziwiać cuda przyrody. Większość czasu przesiedzą w jeziorze 🙂 Z którego będziemy je wyciągać ze szczekającymi zębami, no ale „mama fajnie jest!”  🙂

GÓRY

Dla mnie góry to odpoczynek – mimo wielogodzinnego chodzenia to odprężenie dla głowy i ciała. Mój Młody tego nie jeszcze nie czuje. Zima to co innego – szusowanie z górki czy zjazdy na sankach to raj, ale dla niego wakacje bez wody to nie wakacje. 🙂
Kocham góry,  ale syna nie lubię tam zabierać – to moje miejsce na odpoczynek.

ZA GRANICĄ

No i określenie „za granicą” jest bardzo szerokie, bo przecież można pojechać do każdego z wcześniej opisanych krajobrazów, a także jeżeli ma się odpowiedni przygotowanie i wystarczające fundusze można w jedne wakacje zobaczyć śnieg jak i pustynię 🙂
Tutaj nic nas nie ogranicza. Tak jak widzieliście my wybraliśmy się  z Młodym do Hiszpanii, ale akurat w tym czasie w Polsce również były upały, więc tak naprawdę była to podróż dla zwiedzania niż dla opalania. 🙂 Poza tym spędziliśmy również weekend nad morzem. 🙂 „Cudze chwalicie – swojego nie znacie” – powiem Wam, że to bardzo trafne określenie. W Polsce mamy tyle pięknych miejsc, że należałoby najpierw zobaczyć wszystko tutaj zanim wyjedziemy! 🙂

seville-1757803_960_720
A co do Hiszpanii, to faktycznie mój hiszpański został mocno zapomniany, więcej posługiwaliśmy się językiem angielskim z którym i ja jestem bardziej osłuchana, ale którym też Młody po zajęciach w Baby English Center   potrafi się porozumieć 🙂
Wspaniała przygoda, nowe doświadczenie 🙂 Za rok na pewno odwiedzimy inne europejskie miasto 🙂

 

 

Reklamy
zdrowie

Rodzaje wody do picia – jak wybrać mądrze?

Czeeeeść! 
Bardzo dawno mnie tu nie było, za co Was serdecznie przepraszam! 🙂
Wiecie jak to jest – WAKACJE i człowiek zapomina o całym świecie. Jako, że traktuje pisanie jako hobby, a pogoda dopisywała, to wybierałam czas z dzieckiem zamiast ślęczenie przed monitorem.

Jednak w Łodzi zrobiło się deszczowo i ponuro, to postanowiłam odświeżyć bloga i przedstawić Wam tutaj jakąś merytoryczną, przydatną notkę – tak, żeby wynagrodzić Wam trochę moją nieobecność! 🙂
No to zaczynamy 🙂

 

Woda w naszym życiu.
woda3-min

O tym jak bardzo ważna jest woda i jest odpowiednia ilość w organizmie zdają sobie sprawę chyba wszyscy. Albo przynajmniej po części o jej priorytetowym znaczeniu.
W naszym organizmie ciągle trwa jej obieg, to dzięki niej podtrzymywane są funkcje życiowe, bez niej jesteśmy w stanie przetrwać tylko 3 dni.  Odpowiednia jej ilość wpływa na nasze funkcjonowanie i samopoczucie.
1,5 litra wody to absolutne minimum do wypicia dzień w dzień.

Dzisiaj chciałabym poruszyć temat jakości wody, jej rodzajów. Otóż woda wodzie nie równa. I tyle o ile wiemy, że słonej wody, np. z morza pić nie wolno to czy wiemy, czym poszczególne mineralne się od siebie różnią?

Woda gazowana i niegazowana

To podstawowy podział wody. Woda niegazowana wygrywa tutaj na starcie, ponieważ nie jest sztucznie nasycona dwutlenkiem węgla. Woda naturalnie nie występuje z „bąbelkami, więc niegazowana jest bliżej natury. Natomiast, jeżeli nie mamy problemów z żołądkiem, trawieniem  czy wzdęciami powinniśmy odpuścić sobie gazowaną przyjemność.

Woda gazowana może być polecana po wysiłku fizycznym,  gdyż szybciej wchłania się do przewodu pokarmowego, pobudza produkcje moczu przez co przyśpiesza pozbywanie się toksyn z organizmu.

woda1-min

Rodzaje wody

Wodę dzielimy na

  • mineralną
  • źródlaną
  • stołową
  • wodę z kranu

Woda mineralna – nie każda woda, jest wodą mineralną. To tylko takie, które zawierają duże ilości minerałów, co nie jest odpowiednie dla każdego. Nie powinniśmy pić wód wysoko zmineralizowanych w dużych ilościach.  Nie powinno też podawać takiej wody dzieciom, ani gotować ponieważ wytrąca się z niej dużo kamienia.

Woda źródlana –  najbezpieczniejsza do codziennego spożywania, dobra dla dzieci i do gotowania. Najbardziej neutralna.

Woda kranowa –  mówią, że w Łodzi mamy najlepszą wodę, ale moim zdaniem dużo zależy od instalacji sanitarnych, a te nie są pierwszej jakości. Najlepiej taką wodę przegotować lub przefiltrować.

Wody stołowe – to mieszanina o modyfikowanym składzie, dlatego nie przysługuje im określenie „naturalne”. Są produkowane z naturalnych wód źródlanych, do których dodaje się wody bogate w minerały lub wzbogaca je samymi solami mineralnymi zgodnie z recepturą, by uzyskać właściwości zbliżone do naturalnej wody mineralnej.

Wiedzę o wodzie czerpałam z Poradnika Zdrowia! 🙂

woda2-min

A teraz mogę Wam zdradzić, co zainspirowało mnie do napisana o wodzie! 🙂 Czeka nas z Młodym wyjazd do Hiszpanii (hip hip huuraa!),
a zawsze jak mam gdzieś jechać to sprawdzam jak w danym miejscu prezentuje się stan wody.  Dla przykładu w Czechach wodę z kranu podają nawet w restauracji, a w Turcji nie zaleca się nawet płukania zębów wodą z kranu. 🙂

Na szczęście jedziemy do cywilizowanego miejsca, więc wszystko powinno być okey. Dla mnie będzie to też sprawdzian z mojego hiszpańskiego, trochę już zapomnianego. 🙂
Ale od września będę miała okazje odświeżyć swoją wiedzę, ponieważ w naszej ukochanej szkole angielskiego dla dzieci pojawia się super oferta nauki języka hiszpańskiego metodą Colorin Colorado.
Ja się jaram, zobaczymy jak Młody 🙂

Do przeczytania! 🙂

zdrowie

Opalanie – to lubię! Ale czy mogę?

 

images

Cześć! Uważam, że ten maj jest przepiękny! Pogoda nas rozpieszcza, aż chce się wyruszyć na dwór i coś robić! Cokolwiek!  W Łodzi już w ogóle lecą rekordy temperatury – 30 stopni w maju! Wow!
Jako, że z Młodym kochamy aktywny wypoczynek, czyli rolki, rower i spędzanie czasu w parku! Im więcej świeżego powietrza, tym lepiej! Nie dajemy się także alergii! 🙂

Dodatkowo całą rodzinę kochamy wodę, pływanie ale też leżing i smażing. 🙂 No może Młody niekoniecznie z tym smażingiem, ale opalanie w ruchu to dla niego frajda.
Często potem pokazuje swoją opaleniznę i się nią chwali 🙂 A potem ma frajdę ze zdzierania skóry 🙂

No cóż, brzmi jakbym w ogóle nie zabezpieczała Młodego przed promieniowaniem, wręcz przeciwnie! Zawsze ma na sobie filtr 50, zwykle wodoodporny 🙂 Do tego obowiązkowo czapka i zawsze coś do picia!

Ale przy takiej ilości ruchu, i przebywania na świeżym powietrzu niestety czasami coś mu się tam przypiecze. :/ Szczerze? Wolę, żeby sobie delikatnie spiekł skórę podczas jeżdżenia na rowerze niż popsuł oczy przy grze na komputerze 🙂  Taka ze mnie matka!

Podsumowując:

  1. zawsze pamiętamy o filtrze! nie ma żartów z chorobami skóry!
  2. pamiętamy o osłonie głowy!
  3. nie wychodzimy w samo południe na dwór!
  4. pamiętamy o odpowiednim nawadnianiu!
  5. pamiętamy o nawilżaniu skóry po opalaniu!

NIGDY NIE OPALAJCIE DZIWNYCH, PODEJRZANYCH ZNAMION CZY PIEPRZYKÓW! TAKIE CUDA ZAKRYWAMY PLASTREM, ALE PRZEDE WSZYSTKIM IDZIEMY NA WIZYTĘ DO DERMATOLOGA! 

 

 

dziecko

Maj = mały alergik?

Katar z nosa, non stop. Niby „sama woda”, ale jednak jak bardzo uporczywy.
Trochę oczy łzawią, trochę skóra swędzi. Czasem jakiś kaszel.

Niby nic nie boli, a objawy jak u przeziębienia. Gardło też pobolewa.

Kurczę, przecież Młody nie miał się kiedy przeziębić, a tutaj takie „cyrki”.

No to lecimy do lekarza. Najpierw do rodzinnego. Rodziny mówi, że to „pewnie alergia, dam skierowania do alergologa”.

No bo lecimy do alergologa. Tam znowu opowiadamy o wszystkim, plus robimy testy.

Już wszystko wiemy! Młody jest uczulony na trawy! I na sosnę 😦 Mieszkamy blisko lasu, i niestety żółty proszek z sosny, powodujący alergię jest u nas prawie wszędzie.

Ja – w życiu żadnej alergii, mąż to samo. Mało tego! Młody w tamtym roku nie miał żadnych objawów. Skąd to się bierze? I jak teraz sobie radzić, żeby Młodemu ulżyć?

Znalazłam poradę!

Po intensywnych opadach deszczu, stężenie pyłków w powietrzu jest stosunkowo niskie i poziom ten utrzymuje się jeszcze przez 30-60 min. To najlepszy moment na spacer dla alergika. Po upływie godziny alergenów znów zaczyna przybywać.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/alergie/co-pyli-w-maju-jakie-pylki-wywoluja-alergie-w-maju_37851.html

Oczywiście systematyczne branie leków, szczególnie w okresie pylenia będzie teraz podstawą. Ahh.. już to widzę 🙂

pobrane (1).jpg

Skąd się bierze alergia? Jak to się stało, że dziecko się „nagle” uczuliło? 

Podobno to choroba cywilizacyjna, mamy pokolenie alergików. Pani doktor mówi, że alergia może się rozwinąć, mało tego, że mogą nawet dojść duszności. Ale my się nie damy!
Sama alergia to taki błąd odczytu naszego organizmu  – źle rozpoznaje wroga i zaczyna z nim walczyć. Takie nieszkodliwe pyłki czy cząstki kurzu na tyle podrażniają nasz układ odpornościowy, że zaczynamy z nimi walczyć. Często alergii towarzyszą też duszności – tak zwana astma alergiczna. Alergia zwykle dziedziczymy w genach. Mimo, ze ja ani mąż nie mamy żadnych objawów, nie wykluczone, że przodkowie byli na coś uczuleni.
No i mamy naszego Młodego alergika.

Odczulanie – czy to działa?

Została nam zaproponowana taka forma leczenia. Czytałam mnóstwo opinii i sama nie wiem, co o nim sądzić. Czy któraś z Was drogie mamy odczulała swoje dziecko?
Pomogło? 🙂 Podzielcie się informacjami 🙂

Co na to Młody? 

Wydaje mi się, że nie do końca rozumie, że pewnie do końca życia będzie się musiał borykać z uczuleniem czy przyjmowanie tabletek. Chyba, że po okresie dojrzewania mu przejdzie, bo czytałam i o takich przypadkach. Tak czy siak, na pocieszenie zapisałam go na półkolonie dla dzieci , akurat na ten turnus z parkiem linowym, więc trochę zapomniał o tym chodzeniu po lekarzach i nie może doczekać się wakacji! 🙂
PS: Ja też się nie mogę doczekać wakacji 🙂

zdrowie

Winogrona – czy można je jeść na diecie?

Hej!
Zostałam zainspirowana do napisania tego wpisu przez… promocję w Biedronce! 😀
Tak możecie się śmiać, ale kto nie kupowała nigdy niczego w Biedronce niech pierwszy rzuci kamieniem! A kto nie lubi promocji? 🙂

pobrane (1)
Więc zdecydowałam się na winogrona ciemne bezpestkowe. Tak mam, że takie z pestkami są dla mnie bardzo problematyczne, bo drażnią mnie okropnie te pestki i takie wypluwanie pestek z każdego winogrona jest nieestetyczne. 🙂 Tak więc kupiłam ciemne bezpestkowe. 🙂 Jak wyczytałam na jednej stronie, to dobrze, bo:

 

Winogrona – które są najzdrowsze?

Najwartościowsze są winogrona ciemnofioletowe, ponieważ zawierają najwięcej flawonoidów – naturalnych przeciwutleniaczy, które unieszkodliwiają wolne rodniki i dzięki temu chronią przed rakiem oraz chorobami serca. Odmiany ciemne są bogatsze także w żelazo.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/winogrona-wlasciwosci-zdrowotne-i-wartosci-odzywcze-winogron_37062.html

 

Co innego przeczytałam na tej stronie?

Winogrona mogą wspomóc proces odchudzania, gdyż zawarty w nich resweratrol wspomaga redukcję masy ciała. Naukowcy przekonują, że resweratrol nasila proces rozpadu tkanki tłuszczowej. Ponadto udowodniono, że stosowanie resweratrolu poprawia insulinowrażliwość komórek, w wyniku czego możliwa jest regulacja poziomu glukozy i insuliny, co pośrednio wpływa korzystnie na obniżenie wagi  i ilość tkanki tłuszczowej w organizmie. Najwięcej resweratrolu zawiera skórka czarnych winogron.

Osoby na diecie odchudzającej powinny jednak jadać winogrona z umiarem, ponieważ należą do owoców dość kalorycznych: porcja 100 g to 69 kcal.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/winogrona-wlasciwosci-zdrowotne-i-wartosci-odzywcze-winogron_37062.html

Ale ja oczywiście jak się dorwałam, to zjadłam całe opoakowanie 500g na raz 🙂
Zawsze to lepsze niż batoniki 🙂

images
Podsumowując – resweratrol wspomaga rozkład tkanki tłuszczowej i redukcję masy ciała. I to jest super w winogronach. Niestety te niepozorne małe owoce są bardzo kaloryczne – sama woda i cukier 🙂 Kiść winogron = 5 kostek cukru. 🙂

Należy uważać z winogronami, ale jak już się mamy czymś opychać to polecam winogrona zamiast chipsów.

Zawsze powtarzam, wszystko jest dla ludzi. 🙂

sport

Czy można ćwiczyć przed snem?

Cześć! Słońce zawitało u nas na dobre, wiosna w pełni a dni są coraz dłuższe.

Wszyscy staramy się z tego korzystać, wychodzimy więcej na dwór, do późniejszych godzin spędzamy czas na świeżym powietrzu. U Młodego na nauce angielskiego dla dzieci stoją leżaczki aż do zamknięcia i w oczekiwaniu na niego mogę podłapać kilka promieni na twarz.

W związku z tym, że ta doba w pewien sposób nam się przedłużyła, to czasami decydujemy się na aktywność fizyczną wieczorem, albo nawet w nocy.

4258bc190503f0e4d6447ac52411f6ef-790

Czy jest to dobre rozwiązanie? Przecież nawet największe gwiazdy takie jak Arnold Schwarzenegger trenowały po nocach i efekty nachodziły.

Ustalmy. Każdy zaplanowany wysiłek fizyczny prowadzi nas do jakiegoś celu. Gorzej jednak tak wysiłek fizyczny ma się do naszego snu.

1.Trening w pewnym stopniu pobudza układ nerwowy.

2.Trening podnosi ciśnienie

Istnieje więc prawdopodobieństwo, że wieczorny trening może utrudnić nam zasypianie.

A sen jest najważniejszą metodą odpoczynku, jego zaburzenie jest bardzo groźne dla zdrowia.

Według http://www.fabrykasily.pl/treningi/jak-trenowac-w-nocy

Ogólnie przyjęty rozkład dnia osoby trenującej wygląda następująco:

– 6:00/7:00 – pobudka;

– 8:00–16:00 – praca zawodowa;

– 18:00–20:00 – trening;

– 22:00/23:00 – sen.
Oczywiście jest to dość uproszczony schemat, ale pokazuje jedną ważną rzecz – sen trwający 8 godzin.
Teraz popatrzmy, jak powinien wyglądać rozkład dnia osoby trenującej

w godzinach nocnych. Przyjmijmy, że pora treningu to 00:00-2:00 w nocy:

– 12:00/13:00 – pobudka;

– 14:00–22:00 – praca zawodowa;

– 00:00–2:00 – trening;

– 4:00/5:00 – sen.
Powyższy schemat w dalszym ciągu uwzględnia 8 godzin snu i 8 godzinny tryb pracy zawodowej. Organizm z czasem adaptuje się do zmian i będzie traktował jako wczesny ranek godzinę 12:00, a późny wieczór jako 5:00 rano. Dostosuje również do takiego rytmu wszystkie czynności i funkcje fizjologiczne.

Nie możemy lekceważyć odpoczynku, a okres wyciszenia po treningu też jest potrzebny. Nie możemy prosto po ogromnym wysiłku położyć się spać i zasnąć.
Nasz układ nerwowy oszaleje.
Poza tym, jeżeli jakimś cudem przyzwyczaimy organizm do takiego działania, wtedy po każdym wysiłku jedyne o czym będzie myślał to długi sen. Nie chcemy tego, prawda? 

Po treningu wskazane jest też zjedzenie czegoś wartościowego, czyli też musimy dać czas naszemu układowi pokarmowemu na trawienie. A chyba nie po to się ruszamy, żeby  zaraz z pełnym brzuchem położyć się spać. 🙂

A Wy, trenujecie późnymi wieczorami? 

zdrowie

Indeks glikemiczny (IG) – co to jest, o co chodzi i po co to wiedzieć.

Cześć!
Staram się wprowadzić w życie zasadę, aby codziennie uczyć się, albo dowiadywać czegoś nowego. No i oczywiście im więcej wiem, tym bardziej sobie uświadamiam ile jeszcze nie wiem.

Jako starająca się być fit mamuśka o indeksie glikemicznym słyszałam już nie raz. Nigdy jednak jakoś bardzo się tym nie interesowałam. Rozumiałam go jako skalę sytości pokarmu – czyli na jak długo jakiś produkt daje nam energię.

Bardzo ogólnikowo rozumiałam to dobrze. I podświadomie nawet stosowałam tą wiedzę. Dzisiaj jednak na potrzeby notki postarałam się zaczerpnąć więcej informacji.
Nie będę Wam opisywała tego tak ja to robi Wikipedia z dwóch powodów:

  1. Sami możecie wejść na Wiki i sobie poczytać, po co się powtarzać.
  2. Jest to po prostu niezrozumiałe, a ja bym chciała, aby dotarło do szerszej grupy odbiorców.

Indeks glikemiczny ma pomóc nam w decyzji, które produkty włączyć do codziennej diety, a które ograniczyć czy z nich zrezygnować.
Klasyfikuje produkty żywnościowe na podstawie ich wpływu na stężenie glukozy we krwi i czasu pojawienia się zmian.

Indeks glikemiczny określa procentowo szybkość zwiększenia stężenia glukozy we krwi po spożyciu produktów w porównaniu ze zwiększeniem, jakie następuje po spożyciu tej samej ilości węglowodanów w postaci czystej glukozy.

Kiedy zjemy czekoladowego batonika, czujemy nagły przypływ energii, stężenie glukozy rośnie. Jednak jest to produkt przetworzony, cukry w nim nie są wartościowe, więc tak szybko jak poczuliśmy przypływ energii tak szybko poczujemy jej spadek. I nasz organizm będzie domagał się więcej.

Dostarczamy dużo cukru na raz -> organizm potrzebuje dużo insuliny, żeby sobie z nim poradzić -> poradził sobie, mamy teraz „za dużo insuliny”, czujemy się ospali -> sięgamy po cukry.  (jest to bardzo, bardzo ogólnikowe i niedokładne, ale w ten sposób łatwo zrozumieć sam schemat).

Indeks glikemiczny odnosi się tylko do produktów zawierających węglowodany, ponieważ to one przede wszystkim wpływają na poziom glukozy we krwi.

W ciągu dnia zazwyczaj powinniśmy jeść produktu o niskim indeksie glikemicznym, energia z nich jest uwalniana stopniowo dając uczucie sytości.

Co wcale nie znaczy, że produkty o wysokim indeksie glikemicznym to produkty niezdrowe. W większości przypadków może i tak jest, ale np. ryż krótko-ziarnisty, kleik, ziemniaki czy arbuz mają wysoki indeks ale nie powinniśmy z nich całkiem rezygnować.  (Mówię o zbilansowanym żywieniu, nie kiedy wybraliśmy dietę z powodów zdrowotnych). Po prostu nie jedzmy ich za często 🙂

Ciekawy artykuł, oraz kiedy jeść a kiedy nie jeść produktów o wysokim i niskim IG można znaleźć pod linkiem: Buduj masę – indeks glikemiczny

Dodam Wam jeszcze link, pod którym znajduje się tabelka z IG: TABELKA INDEKS GLIKEMICZNY

Zachęcam do zapoznania się z tematem i zgłębiania go 🙂
Pozdrawiam serdecznie 🙂